czwartek, 8 stycznia 2015

Przedziwne przypadki Salomei Przygody



Ahoj, przygodo chciałoby się rzec, czytając najnowszą książkę Marty Kisiel „Nomen Omen”.  Ta książka o łacińskim tytule opowiada o losach Salki Przygody (znaczące nazwisko mówi czytelnikowi czego może się spodziewać po bohaterce), która postanawia w końcu wyprowadzić się od rodziców, pozostawiając ich na pastwę braciszka. Wyrusza na podbój Wrocławia, znajduje prace w uczelnianej księgarni oraz wynajmuje pokój u pewnej starszej pani. Mroczny dom, od którego stronią mieszkańcy i taksówkarze, ma niezwykłych lokatorów: gadatliwą papugę oraz jedną, dwie... trzy staruszki, bliźniaczo do siebie podobne. 
 Naszej rudowłosej bohaterce nie raz stanie włos na głowie, tym bardziej, że za nią przywlecze się jej mało rozgarnięty brat, nazwany Niedasiem. Ów typ, przynoszący wiele kłopotów i udręki starszej siostrze, to mistrz gier komputerowych i slangu młodzieżowego. Niedaś postanawia zrobić wielką niespodziankę siostrze i wynajmuje pokój w tym samym domu.  A to oznacza kataklizm w mniemaniu Salki, która nawet nie wie z czym przyjdzie się jej zmierzyć. Poczynając od zarażenia jednej ze staruszek i papugi miłością do gier komputerowych po … (o, tego zdradzić Wam nie mogę!).

Marta Kisiel po raz kolejny zaskakuje humorem, postaciami  i historią, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością. „Ałtorka” zaprasza nas w podróż do wojennego Breslau,  jest jak prządka, która tka niezwykłe losy bohaterów. I nie ona jedna posiada w tej powieści taką zdolność… Nić prowadzi nas przez tragiczną historię rodzinną, połączoną z siostrami Bolesnymi. Kim są staruszki?

„Nomen Omen” zaskoczy fanów polskiej fantastyki, uzależni i każe z utęsknieniem wyczekiwać na książki Marty Kisiel. Jest w jej prozie coś wyjątkowego, błyskotliwego, hipnotyzującego. 
Jest też humor, jedyny w swoim rodzaju "kisielowy", którego nie żałuje autorka i sypie nim gęsto i mocno. Nic więc dziwnego, że czytelnik wybucha zaraźliwym i opętańczym śmiechem, od którego trzęsie się jak galareta. Nie wierzycie...? To właśnie, staram się wyprowadzić Was z dużego błędu, w którym tkwicie :)

Nie będę tu słodzić – Marta Kisiel to jedna z moich ulubionych pisarek. I należę do grona cierpiętników, czekających na kolejne książki. Ale warto. Fabuła jest przemyślana, okraszona dialogami, z których możemy czerpać do woli, aby użyć je i przytoczyć we własnym zakresie i sytuacji.  Bohaterowie zaskakują (nawet siebie), a ich losy jeszcze długo siedzą w czytelniczej głowie. Takich książek życzę sobie jak najwięcej pod moją strzechą.  

Marta Kisiel to wielbicielka romantyzmu, epoki zaszufladkowanej przez szkolne podręczniki. Pisarka daje drugie życie Słowackiemu oraz literaturze epoki romantyzmu, która może zaskoczyć każdego kto zechce w niej szukać czegoś dla siebie.
Swoje upodobanie do romantyzmu i liczne motywy, które odnajdziemy w tej powieści ,autorka tłumaczy takimi słowami :
Romantyzm sypie się ze mnie garściami jak trociny ze starego misia. Wszędzie coś wetknę, wplotę – a to cytat, a to nawiązanie, a to inną aluzję, nie tylko do Słowackiego. Z jednej strony nie potrafię, nie chcę się powstrzymać i z zapałem daję wyraz temu, co mnie fascynuje najbardziej, z drugiej zaś… Tli się we mnie nadzieja, że w ten pokręcony jak baranie rogi sposób zdołam choć trochę ten znienawidzony romantyzm stopniowo odczarować i czytelnicy zobaczą w nim coś więcej niż narzędzie tortur z czasów szkolnych.”  
 (wywiad Jest i śmieszno, i  straszno.  Z Martą Kisiel rozmawiała Kinga Szafruga. Źródło: http://www.empik.com/jest-i-smieszno-i-straszno-wywiady-empikultura,91798,a).

I na co jeszcze czekacie – biegiem po „Nomen Omen”  :)

19 komentarzy:

  1. Biorę w ciemno - wystarczy, że akcja dzieje się we Wrocławiu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do tego mamy dołączone mapy Wrocławia :)

      Usuń
  2. Już biegnę :D
    A tak na poważnie, to faktycznie muszę zobaczyć ile ta "ałtorka" jest warta :) Niemniej jednak po lekturze Twojej recenzji czuję się zachęcony :) Mam nadzieję na dobrą dawkę lekkiego i przyjemnego humoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że Pani Marta Kisiel gustuje w fantastyce :)

      Usuń
  3. Miałam niegdyś chęć na tę książkę, nawet zrobiłam zdjęcie okładki w matrasie, żeby o niej pamiętać. Jednak dotąd jej nie przeczytałam. Po Twojej recenzji widać, że to był błąd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba ją przeczytać! Ja pierwszy raz o niej przeczytałam na Mieście Książek :)

      Usuń
  4. Już pewnien czas temu kupiłam tą książkę autorki a do tej pory nie było mi dane się do niej zebrać. Zmienię to, na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też jest jak kupię to odkładam na półkę :) Ale w tym wypadku lepiej nie zwlekać lekturą.

      Usuń
  5. Już od jakiegoś czasu mam ją na swojej liście do przeczytania :) Jestem jej bardzo ciekawa, bo lubię książki przy których idzie się pośmiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką listę, która nie ma końca :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo :) Mam nadzieję, że się skusisz :P

      Usuń
  7. Wszyscy chwalą, a ja podchodzę sceptycznie do twórczości tej pisarki, bo mało która literacka komedia mnie bawi. Obawiam się więc kolejnego rozczarowana, chociaż im więcej pochlebnych recenzji czytam, tym bardziej mój upór topnieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba dać jej szansę :) Może warto zacząć od "Dożywocia"?

      Usuń
    2. Chyba masz rację z tą szansą, muszę w końcu wytestować na sobie siłę humoru pani Kisiel :) Mówisz, że lepiej zacząć od "Dożywocia", mogę spróbować :)

      Usuń
  8. Przyjemna forma rozrywki i umilacz pomiędzy literaturą cięższego kalibru, dlatego tez chętnie się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Obiecałam sobie że jak zdam sesje (nawet w drugim terminie) ta książka będzie moją nagrodą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajna nagroda, na pewno motywująca do nauki :)

      Usuń