poniedziałek, 24 lutego 2014

Tajemnica obrazu Giorgionego "Astrolog"

Powieść Carli Montero to dobre czytadło, ale pod warunkiem, że przebrniemy przez pierwsze 100 stron. Później akcja przyśpiesza i coraz bardziej zagłębiamy się w interesującą historię "Szmaragdowej tablicy". Książka zostaje podzielona jakby na dwie historie, które niespodziewanie łączy obraz Giorgionego "Astrolog". Tak naprawdę obraz ten to tylko legenda, nikt nie wie czy naprawdę istniał, czy został namalowany i czy przetrwał do współczesności. "Szmaragdowa tablica" to także podróż literacka po ogrodach sztuki, malarstwa i przeszłości.
    Dość opasła powieść ciągnie wiele wątków, przeszłość przenika i nakłada się na współczesność. Kilka słów o fabule: Ana, pasjonatka i doktor w dziedzinie malarstwa zostaje poproszona przez swojego kochanka o pewną przysługę. Chodzi o odnalezienie niezwykłego dzieła sztuki, którego twórcą jest jej ulubiony malarz: Giorgione. Kobieta podejmuje się tego wyzwania, pomaga jej w tym bystry profesor sztuki Alain. Ktoś jednak zaciera przed nimi ślady, a wszelkie archiwalne dokumenty giną w dziwnych okolicznościach. Ewidentnie ktoś nie chce aby kontynuowali poszukiwania. Na ten wątek nakłada się historia z przeszłości - przedziwnego  trójkąta miłosnego: Żydówki Sarah, niemieckiego majora SS Georga von Bergheima i Jacoba.
    Hitler pragnie odnaleźć "Astrologa", który ma go zaprowadzić do tajemniczego artefaktu jakim jest szmaragdowa tablica. Przedmiot ten jest magiczny, dający niestworzona siłę, ale czym naprawdę jest i jaka jest jego moc - tego nie wiedzą nawet jego strażnicy. Do tego zadania zostaje wyznaczony Georg (ukazany jako "dobry nazista"), który trafia na ślad obrazu w domu Bauerów. Postanawia zdobyć obraz, nie zdając sobie sprawy jak wielka cenę będzie musiał zapłacić. Rodzące się uczucie między Żydówką, a Niemcem staje się powodem wielu tragicznych i dramatycznych wydarzeń. Zarówno major SS jak i zwykły chłopak, walczący w ruchu oporu - pragną miłości Sarah. Kobieta zdaje sobie sprawę z jakimi namiętnościami i niebezpieczeństwami musi walczyć. Bycie strażnikiem obrazu w czasach wojny i holocaustu zdaje się być niemożliwym zadaniem, wymagającym ogromnego heroizmu i siły. Co stanie się z obrazem? Czy Georg i Sarah ukryją swoją zakazaną miłość?

    Tak naprawdę zaciekawiła mnie historia Sarah i Georga, to dla nich przewracałam kolejne strony, przebiegając szybko nudne rozdziały z Aną. Niestety autorka nie zadbała o główną bohaterkę - jest irytująca już od pierwszego zdania, jej ciągłe wahanie komu zaufać, u kogo szukać pocieszenia jest bardzo męczące i naiwne. Ana uwielbia rozczulać się nad sobą, często popadając w skrajne emocje (jak ma problem to najczęściej wybiera sen). Historia kopciuszka też jakoś nie urzeka, a przyjaźń z homoseksualistą - Teo kipi od stereotypów znanych z amerykańskich filmów. Autorka trzyma Anę i Alaina na dystans - moim zdaniem niepotrzebnie, podkreślając tylko nieudolność bohaterki, jej brak zdecydowania i infantylność. Postać męska jest już bardziej ciekawsza, nie brakuje jej polotu, inteligencji i wrażliwości. Gdyby nie Alain to jego towarzyszka zrezygnowała by z poszukiwań, pogrążając się w depresji. Szkoda, że Ana nie jest chociaż w połowie taka jak Sarah, która ulega uczuciom i walczy, podejmując ryzykowne decyzje. 
Miłość pomiędzy wrogami, w czasach II wojny światowej jest naprawdę namiętna, niebezpieczna, prawdziwa - natomiast współczesny związek Any i Konrada opiera się na pociągu fizycznym, materialnym, wypada dość blado, by całkowicie wygasnąć. Rodzące się uczucie pomiędzy Aną i Alainem też jest tylko zarysowane, nieśmiało przebłyskujące pomiędzy dialogami czy gestami bohaterów. 

W ostatecznym rachunku powieść "Szmaragdowa tablica" to dobry zalążek na powieść epicką, pełną ciekawych, ludzkich historii i dramatów. Być może autorka zbyt mocno skupiła się na samym poszukiwaniu "Astrologa", zapominając o rysach swoich bohaterów, utrudniając czytelnikowi sympatyzowanie z postaciami.

Znalazłam jednak kilka cytatów, które trafiły do mojego serca. A oto jedne z nich, oczywiście o książkach: 

"Jestem przekonana, że książki mówią i oddychają, a im są starsze i dłużej leżały wystawione na miłość czasu, łatwiej można dostrzec ich życiowe stałe." (s. 288)

3 komentarze:

  1. Myślę, że mogłaby mi się spodobać. Lubię taki klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna książka.warto przebrnąć przez pierwsze 50 stron aby delektować się następnymi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie czytam "Szmaragdową tablicę" i zgadzam się z powyższą recenzją, książka staje się ciekawa dopiero jak przebrnie się przez pierwszą jej połowę. Warto ją przeczytać, gdyż można wiele się dowiedzieć lub przypomnieć o czasach II wojny światowej. Polecam dla cierpliwych.

    OdpowiedzUsuń