czwartek, 2 sierpnia 2012

"Odmóżdżacze" - czyli wampirzyska w roli głównej

  Wakacyjna atmosfera i upały sprawiły, że moje szare komórki zapragnęły odprężającej lektury. Zaserwowałam sobie typowe „odmóżdżacze”, po których nie spodziewałam się aż takiej dawki humoru. Autorzy chyba też nie…
„Kocioł wampirowy”– tak chyba można nazwać książki, które niechcący przeczytałam:


 1.  Naznaczona” i  Zdradzona” – obie książki z cyklu „Dom nocy”, których autorkami są :K. Cast oraz P. C. Cast (rodzinny duet). Czytadło dla nastolatek, fanów wampirów, wróżek i świata nadprzyrodzonych. Fabuła prosta, bohaterowie dość irytujący i przewidywalni. Tytułowy Dom Nocy to szkoła dla adeptów, którzy w przyszłości mają stać się prawdziwymi wampirami. Główna bohaterka – Zoey jest dość naiwna, a jej postać ma zmienić świat wampirów i stworzyć piękną i baśniową historię. Po drodze ginie kilka jej przyjaciół, ale przecież ona ma zbawić stadko wampirów i stać się wielką kapłanką. Nadmuchane, ale zabawne – czytałam z uśmiechem na ustach. O dziwo, fabułę się połyka, a nawet pochłania w całości.

 
2. „Ever” Alyson Noël. Autorka próbuje uniknąć postaci wampira, ale czy nieśmiertelny to nie inaczej wampirzysko. Książka aż nazbyt przypomina „Zmierzch”, jest tak nasycona prostotą, że chyba bardziej nie można. Główna bohaterka traci rodzinę w wypadku, a w zamian los obdarza ją niezwykłym darem. Podobnie jak Sookie Stackhouse czyta w myślach. Idąc tym tropem przyciąga do siebie dziwadła, nieśmiertelnych i inne dziwne istoty. Niech żyją inspiracje, bo o wampirach chyba nic nie można już nowego napisać…







3. Po totalnym odmóżdżaniu sięgnęłam po najnowszą część przygód Alexi – „Bezwzględną” Gail Carriger. Klimat, sarkazm i nietypowa postać nonszalanckiego wampira Lorda Akeldamy były czytelniczym antidotum. Może nie powinnam umieszczać tej książki w tym zestawieniu, ale Carriger również wykorzystuje motyw wampira. Trzeba jednak dodać, że bawi się tą postacią, buduje jej portret na humorystycznej grotesce. „Bezwzględna” to po prostu urocza podróż w świat dziwactw, ale ukazanych z dystansu, bez zbędnego bagażu emocjonalnego.


Po tych lekturach (pozycja 1 i 2) wyłania się obraz autora-kalki, który niczym mikser miesza wszystko, co przeczytał lub napisał ktoś inny. Do tych odmóżdżaczy dołączyłabym jeszcze kilka sezonów „Czystej krwi”, które obejrzałam nachalnie, z dużym uszczerbkiem na zdrowiu (bo jak się to ciągle śni to znaczy, że coś jest nie tak).

8 komentarzy:

  1. Mnie te wampirze powieści odstraszają, chociaż chętnie przeczytałabym książki Carriger, ze względu na podobno dużą dawkę humoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carriger ma swój wyjątkowy styl, zabawny, ironiczny, pozbawiony nadętych frazesów. Polecam naprawdę warto:)

      Usuń
  2. "Dom nocy" to cykl, który na razie przeczytałam do szóstego tomu włącznie, "Ever" mnie totalnie zawiodło, więc nie zamierzam sięgać po pozostałe części, a serię Carriger bardzo chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dom nocy" to dla mnie duża dawka humoru, ale dozowana bardzo powoli i w dużych odstępach czasu :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Eee, za stara jestem na wampiry, ale chyba każdy młodzik ma fazę na krwiopijców: ja uwielbiałam filmy (Drakula Coppoli, Nosferatu, etc)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem te filmy to pewne fundamenty wizerunku wampira w kulturze. Ja sięgam po wyżej wymienione tytuły aby zorientować się co piszczy na rynku młodzieżowych czytadeł - czytelnik dorosły może się zawieść ale ja potraktowałam to z przymrużeniem oka.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Czasem "odmóżdżenie" dobrym sposobem na relaks ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest to sposób na poprawę humoru :)

      Usuń