poniedziałek, 13 maja 2019

(Bez)silna. Peerelowski portret nauczycielstwa na prowincji


Gdyby nakreślić współczesny portret nauczyciela, to składałby się on z miliona odłamków wyobrażeń i doświadczeń związanych z edukacją i szkołą. Nauczyciel coraz rzadziej jest traktowany jako autorytet, chociaż ma ogromny wpływ na wychowanie dziecka. Uczenie w szkole to droga ciągłych wyzwań, papierologii, walki o ucznia w nieprzystosowanym do współczesności systemie i nieustanne  spieranie się politykami, którzy narzucają swoją amatorską wizję edukacji. 

Książkowi nauczyciele, bohaterowie znani z lektur to często postacie heroiczne, pasjonaci walczący z wiatrakami. Problemy nauczycielskie, pomimo upływu lat, ciągle są aktualne, pozostają niezmienne. „Tygiel” Krystyny Jarockiej (wyd. WFW) to próba sportretowania nauczycieli w PRL-u. To gorzka, surowa diagnoza  roli nauczyciela, szczególnie młodego, zaczynającego pracę. Tak jak i dzisiaj, w wolnej, demokratycznej Polsce, piętrzą się problemy braku solidarności, wzajemnego zaufania pomiędzy rodzicem a nauczycielem, braku  perspektyw finansowych i rozwojowych, dylematów związanych z metodyką nauczania. Symboliczna okładka powieści Krystyny Jarockiej nawiązuje zarówno do życia jak i zawodu nauczyciela – w słoiku znajduje się zarówno miód, jak i czarna substancja. Ta mieszanina, tygiel goryczy i słodkości, obrazuje blaski i cienie życiowych wyborów głównej bohaterki. Magda rozpoczyna swoją pracę w wiejskiej szkole w Wisnej, szkolna codzienność zupełnie weryfikuje wyobrażenia dziewczyny o byciu nauczycielką:

 „Najdziwniejsze było to, że czuła się jednocześnie i nauczycielką, i uczennicą – widziała siebie jakby z obu stron równocześnie. To było okropne, bo czuła wrogość, objawioną w tym geście i w ich utkwionych w siebie oczach, których wyzywające spojrzenia pytały: „No i co teraz zrobisz, ty napuszona belferko?”, jednocześnie widziała siebie jak stoi nadęta i ważną „pani nauczycielka” – śmieszna i żałosna. I sama do siebie nie czuła sympatii.” (s. 23)

Kobieta nie potrafi nawiązać porozumienia z dziećmi, których teraźniejszość i przyszłość, zaplanowana przez rodziców, to ciężka praca fizyczna w PGE-ze. Ubóstwo, brud, analfabetyzm i brak motywacji do nauki przerażają Magdę, która czuje się obco w nowym środowisku. Bohaterka musi sama zmierzyć się z problemami. Nie lepsza atmosfera panuje w pokoju nauczycielskim. Pozostali nauczyciele są nastawieni do niej negatywnie wręcz wrogo, kierownik szkoły nieustannie kontroluje wszystkich, spychając trudniejsze zadania na Magdę. Każdy liczy tylko na siebie, nie można nikomu zaufać. Trafną diagnozę grona pedagogicznego stawia jeden z nauczycieli, Nowak, uczący muzyki:

 „Czas Judymów i siłaczek się skończył. Zresztą oni się też wiele nie nawojowali. A poza tym, czy warto? (…) Czy warto robić coś dla ludzi takich jak tu? Przecież to twardzi, bezwzględni ludzie, czy pani jeszcze tego nie dostrzega? (…) Każdy przechodzi koło ciebie, jakbyś był kamieniem. Z nikim wspólnego języka. Kilka zdawkowych słów na przerwach i to wszystko. (…) Byłem w różnych miejscach, ale takich obojętnych ludzi jeszcze nie spotkałem…”( s. 112).

Nauczyciel muzyki cierpi na samotność, nie odnajduje on porozumienia ani ze współpracownikami, ani z mieszkańcami, popada w depresję i alkoholizm. Refleksje Magdy są dość podobne, szybko przekonuje się, że dni zlewają się w jeden ciąg, praca pochłania każdą wolną chwilę, a ludzie uważnie ją obserwują i szybko oceniają. W małej wiosce nic nie może się ukryć. Bohaterka styka się również z silnie zarysowanymi kontrastami społecznymi – do szkoły uczęszczają biedne, zaniedbane dzieci „centralniaków”, pracujących w PGR-ze, dzieci rybaków i Cyganie. Są również jednostki, „kwiatki”, których rodzice zajmują wyższe stanowiska. 

 „Tygiel” to tak naprawdę wiele odcieni szarości, goryczy, ciągłych błędów i niespełnionych marzeń. Magda spotyka się z Elką, Marylą i Miśką, które również pracują w szkole. Ich drogi podążają w różnych kierunkach, każda zupełnie inaczej postrzega świat. Monotonność dni przełamuje znajomość z Fredem, mechanikiem samochodowym, który zakochuje się w młodej nauczycielce. Bohaterka broni się przed uczuciem, miota się. Ich wzajemny związek pełny jest szamotaniny, niedomówień, błysków ciepła, wzajemnych rozmów, na które Magda czeka z utęsknieniem, namiętności, ale i błędów, zazdrości, pretensji i zdrad. Główna bohaterka zmienia się, z naiwnej marzycielki nie pozostaje zbyt wiele – Magda staje się cyniczna, zgorzkniała, łamie wszelkie zasady jakie wpojono w nią w dzieciństwie. Uwolnione instynkty, trzymane przez wiele lat na wodzy, plączą życie Magdy. Kobieta jest zrezygnowana, praca nauczycielki nie spełnia jej oczekiwań, nie przynosi efektów ani rezultatów. Nic się nie zmienia.:

„Nie! Dla tego mirażu, który mógłby urzeczywistnić się tylko wówczas, gdyby wszyscy zachcieli o coś zadbać, coś dać z siebie; dla tego ryzyka nie pozbawi się szansy na przyszłość. To beznadziejne. Ale ktoś musi zacząć. Ktoś taki musi wreszcie się znaleźć. Tylko dlaczego tym kimś ma być ona?! Magda przeżywała rozterki i buntowała się przeciwko pytaniom, które rodziły się w niej i pozbawiały spokoju. – Nie jestem Judymem! Nie jestem siłaczką!” (s. 243).

Powieść Krystyny Jarockiej „Tygiel” wpisuje się w aktualny dyskurs dotyczący misji nauczyciela, jego rozczarowań i zadań. Autora nie kreuje heroicznej siłaczki, ale stawia bohaterkę przed życiowym zakrętem, portretując jej „podwójną” szkołę życia na wsi. „Tygiel” jest pełen psychologicznych rysów, stanów emocjonalnych, ludzi zrezygnowanych, wypalonych, pozbawionych pasji i zaangażowania. Główna bohaterka szybko przekonuje się, że zawód nauczyciela niewiele ma wspólnego z teorią wykładaną w Liceum Pedagogiczny. W „koszmarnym mieście – niemieście” szybko dorasta, uczy się samodzielności, własnymi siłami musi wyremontować mieszkanie, ogrzać wiecznie wyziębiony pokój. W tej szarości i codziennych zmaganiach w roli nauczyciela kiełkuje uczucie, przed którym ostatecznie Magda ucieka, z którego rezygnuje. 

Mam problem z „Tyglem” Krystyny Jarockiej, z jednej strony świetnie i realistycznie, z surową wnikliwością opisuje rzeczywistość peerelowskiej prowincji oraz szkoły. W tym świecie nie ma szans na szczęśliwe zakończenie i czytelnik przeczuwa, że główna bohaterka wybierze zupełnie inną drogę, formę tymczasowości. Urok tkwi również w opisach przestrzeni, bardzo sugestywnej, ukazanej sensorycznie. A z drugiej strony, opisywane stany emocjonalne Magdy przytłaczają. Jej cielesne, kobiece przebudzenie przesłania zupełnie pozostałe postacie i wątki. Praca w szkole również schodzi na drugi plan, a zakończenie rewiduje całkowicie obraz Magdy, młodej i niedoświadczonej nauczycielki. Bohaterka w pewnym sensie zdradza samą siebie, potwierdzając iż „każdy czysty nurt ma swój kanał ścieków”. Ciągle myślę o tej książce i jej bohaterach oraz zakończeniu, pozostawiającym wiele pytań, ale to dobrze, skoro tyle emocji po sobie pozostawia lektura „Tygla”.

1 komentarz: