Systemy totalitarne XX wieku
poddały człowieka licznym eksperymentom, których celem było stworzenie
nadczłowieka, spreparowanie klonów posłusznych ideologicznie i genetycznie
idealnych. Szaleństwo nazizmu niczym rozprzestrzeniająca się zaraza, uderzyło w
najsłabszych, wykorzystało kobiety i dzieci, których życie było nierozerwalnie
związane z obowiązkiem służenia Hitlerowi. Jak pokazuje fabularyzowana książka
Piotra Adamczyka „Ferma blond” temat widma Lebensbornu wciąż czeka na dokładne
zbadanie przez historyków. To stowarzyszenie, uznawane za fundację pomagającą,
samotnym kobietom w ciąży, było tak naprawdę machiną produkującą ludzi, z
uwzględnieniem wszelkich zaleceń o czystości rasowej. Nazistowskie fabryki
ludzkich istnień były naznaczone przemocą, gwałtem, kobieta została sprowadzona
tylko do jednej roli – podobnie dziecko stawało się własnością ogólnonarodową.
I gdyby przyjrzeć się bliżej najnowszej książce Piotra Adamczyka nasuwają się samoistnie
analogie z teraźniejszością, szerzący się nacjonalizm w Polsce momentami
przypomina to, co spotkało Niemców, urzeczonych retoryką Hitlera. „Ferma blond”
to nie tylko głos czy echo przemilczanych ofiar kobiet i dzieci, ale i
uniwersalna opowieść o ideologiach, żądzy władzy i ludzkich mrokach duszy. I w
tym całym gruzowisku zła, kiełkuje miłość, młodzieńcza namiętność, opisana
przez autora „Domu tęsknot” bardzo ujmująco, słowami, które zapamiętuje się na
długo.

Na kanwie miłosnego trójkąta
zostaje utkana przez Piotra Adamczyka pasjonująca opowieść, która rozgałęzia
się na wiele historycznych wątków. Czytelnik ma okazję wejść w realia
przedwojennych Niemiec, poznać nastroje społeczne, rodzący się fanatyzm i kult
Hitlera. Mechanizmy osaczające cały naród, kontrolujące sztukę, edukację, każdą
dziedzinę życia, a nawet codzienność odebrały Niemcom wolność jednostki. Od
chwili przejęcia władzy przez Hitlera nikt nie mógł czuć się bezpiecznie – i
właśnie te wszystkie iluzje, utopie idealnego państwa, narodowe zaślepienie i
zepsucie obnaża „Ferma blond”:
„Żyjemy w kraju zbudowanym na nieufności i nienawiści. Każdy jest
podejrzany. W dobre uczynki nikt już nie wierzy, ale w zło wierzą wszyscy”
(s. 317)
Jednak autor podejmuje jeszcze
jeden, niezmiernie ważny wątek, diagnozując i porównując przeszłość z
teraźniejszością w wymiarze politycznym, w przestrzeni władzy. Uderza zarówno w
politykę historyczną, w której prym wiodą bohaterzy, a nie ofiary, jak i w
naszą rzeczywistość. Czyż znajomo nie brzmią opisy totalitarnego państwa i
podsycanej nienawiści:
„Wódz mówił o konieczności uniezależniania się od Europy, o tym, że
nadszedł czas, by powstać z kolan i zbudować silne państwo, suwerenne,
niezależne od zagranicznych konwencji, komisji i traktatów. (…) każda decyzja Führera bierze się z woli narodu, bo przecież
wybrany został głosami ludu w wolnych wyborach.” (s. 138)
Piotr Adamczyk odkrywa historię w
sposób niebanalny, pikantny, niejako wprowadzając czytelnika w samo serce
wydarzeń, kreśląc barwne postacie i wplatając fakty historyczne, które stają
się układem krwionośnym powieściowego organizmu. Oprócz zajmującej i
wielopoziomowej konstrukcji fabularnej w powieści „Ferma blond” odnajdziemy
bogactwo myśli, pięknych i uniwersalnych cytatów o życiu i człowieku, które
warto zapisać sobie głęboko w pamięci i przywoływać jak ulubione wiersze:
„Tęsknota
to rodzaj błędu pamięci, powstaje wtedy, gdy łatwiej nam pamiętać, niż
zapomnieć” (s. 204)
„Snucie
marzeń to jedna z najtrudniejszych sztuk. Oprócz wyobraźni wymaga także odwagi,
czasami nawet bezczelności. Trzeba umieć marzyć o tym, o czym innym ludziom
nawet się nie śniło.” (s. 54)
„Między
mężczyzną a kobietą nie ma nic groźniejszego od dotyku, bo tuż pod skórą w
każdym człowieku tkwi zawsze gotowy nerw zdrady, który jest jednocześnie nerwem
wielu uczuć, i jedynie kwestią przypadkowych okoliczności jest to, co mocniej
zostanie nim poruszone” (s. 90)
„Ferma blond” prowadzi czytelnika
zaułkami berlińskich ulic, zaprasza do starego antykwariatu, w
którym unosi się
zapach książek, niezwykłych przedmiotów, otwiera drzwi do pracowni malarskiej
ulubionego malarza Hitlera, a nawet wiedzie do tajemniczego salonu Kitty.
Odwiedzimy również wojenną Łódź i okolice w poszukiwaniu ukrytego i tajnego
ośrodka Lebensborn. Powieść trzyma w napięciu, stopniowo odkrywając niezwykłe
losy Charlotte i jej bliskich. Główna bohaterka, matka Michaela to portret
kobiety uwikłanej w mroczną Historię XX wieku. To portret gorzki, bo kobieta
staje się w oczach hitlerowskiej ideologii przedmiotem, plasteliną, którą
mężczyzna może ukształtować w dowolny sposób. Jej rola jest jasno zdefiniowana
– ma być matką i kochanką, jej ciało nie należy do niej, ale do ojczyzny. Podobny
los spotyka wszystkie kobiety podczas wojny- są one ofiarami gwałtów, przemocy,
szantaży emocjonalnych.
Opowieść nie odpowiada na wszystkie
pytania, nie wyjaśnia wszystkich kwestii związanych z życiem Charlotte, autor
akcentuje i podkreśla jak wiele niewiadomych i przemilczanych aspektów narosło
wokół Lebensborn, o którym Niemcy chcieliby zapomnieć, podważając istnienie
laboratoriów ludzkich istnień na terenie Polski.
Piotr Adamczyk to pisarz o
niesamowitym talencie budowania klimatu opowieści za pomocą słowa. Portretując
swoich bohaterów stawia na ich stronę emocjonalną, odmalowuje różne stany
zakochania, pokazuje jak wiele kontrastów mieści się w miłości. „Ferma blond”
to próba uświadomienia odbiorcy czym było Lebensborn, które wciąż funkcjonuje
poza świadomością historyczną. Przeraża w tej historii również ogrom
szaleństwa, które zawierała cała ideologia faszyzmu, określająca zarówno
najintymniejsze zasady współżycia jak i kierunki sztuki, w której eksponowano
ideał kobiety i mężczyzny, zaakceptowany przez Führera. „Ferma blond” nie jest romantyczną opowieścią o trójkącie
miłosnym, to historia ludzkich dramatów, niewłaściwych wyborów, upadków,
tęsknoty, poświęcenia i zdrady. Historia to fatum, upominające się za wszelkie
zło i wyrządzone krzywdy. Wśród postaci „Fermy blond” nie ma dobrych i złych,
wszyscy są ludźmi, ulegającymi pokusom, walczącymi z wewnętrznymi demonami.
Powieść Piotra Adamczyka to zarówno historia przeszłości jak i obraz
teraźniejszości. Dosadna, jątrząca, wartościowa i przejmująca konstrukcjami
świata i bohaterów. Tylko czytać!
Cyt. Piotr Adamczyk, Ferma blond, wyd. Agora, Warszawa 2018.
Porządna, dogłębna recenzja. Jako historyk jestem pod wrażeniem, a książka wędruje na moja listę do przeczytania :)
OdpowiedzUsuń