piątek, 30 marca 2012

Pokochać rosyjską duszę: spotkanie z Jackiem Hugo - Baderem

 Rzeszów. Marcowe popołudnie. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna  w Rzeszowie. Grono osób, którym literatura jest niezwykle bliska. I On - dziennikarz, reporter, a przede wszystkim wielki wielbiciel rosyjskiej duszy.
Spotkanie autorskie, na które wybrałam się wraz z innymi molami, utwierdziło mnie w przekonaniu, że reportaże najgłębiej wnikają w intymność ludzkich historii. Pan Hugo - Bader potrafi rozmawiać, a przede wszystkim uważnie słuchać i obserwować. 
Dziennikarz opowiadał o procesie tworzenia jego najnowszej książki - "Dzienników kołymskich"  oraz o miłości do "Ruskich". 
Inspiracją jego reportaży są zwykłe, często przypadkowe spotkania z ludźmi, rozmowy przy alkoholu polegające na budowaniu więzi zaufania. Dziennikarz musi posiadać talent do sięgania w głębie ludzkiej duszy, aby odnaleźć tajemnicę, podszytą często bólem, skrywaną w zakamarkach pamięci.  
Dzienniki kołymskie to próba ukazania zwykłego życia na "biegunie okrucieństwa", próba zmierzenia się z demonami przeszłości i miejscem okrutnej,obozowej rzeczywistości. 
Warto zderzyć spojrzenie reportera, obserwatora z własnymi przemyśleniami, stereotypami dotyczącymi Rosji jak i Rosjan. Pojawia się tylko jedno pytanie: czy nie jest to obraz przerysowany, który pokazuje wyłącznie jedną stronę mentalności ludzi Wschodu.
Spotkanie z Jackiem Hugo - Baderem przekonało mnie, aby sięgnąć po jego książki oraz zbiory reportaży. Jeżeli człowiek kocha to, co robi to potrafi tym zarazić innych. Osobowość Pana Jacka, historie, które opowiada i wplata sprytnie w swoje odpowiedzi na pytania - tworzą klimat, gawędę przeplataną dygresjami,  która całkowicie porywa słuchacza, oplatając go jednocześnie fascynacją. Dziennikarz zdradził kulisy swojej pracy, a jednocześnie zapewnił o dalszych planach pisarskich, w których ma nie zabraknąć także książki o Polsce!
Co tu dłużej pisać, niech żałuje ten kto nie był. A o podobnym spotkaniu można przeczytać tutaj: Takie tam... książki , refleksje i wrażenia podobne:), ale jak się okazuje każda rozmowa z czytelnikami jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Pan Jacek Hugo - Bader w sposób bardzo bezpośredni i prosty nawiązuje kontakt ze swoimi słuchaczami, zajmując im godziny, których upływu wcale się nie czuje.
Oby więcej takich spotkań w naszym, pięknym Rzeszowie!

niedziela, 18 marca 2012

Przebudzenie.

Niedługo zacznę nosić ze sobą wszędzie poduszkę. Otwierając rano oczy myślę tylko, aby je znowu zamknąć i spać, spać, spać. A wraz ze mną śpią moje książki, recenzje, zaległe plany. Nawet teraz ukradkiem spoglądam na łóżko, myśląc o małej drzemce :).

Wiosennemu lenistwu czas powiedzieć stanowcze NIE! Może blogowe przyrzeczenie zmusi mnie do motywacji i działania.
Dzisiaj porcja energetycznej muzyki, idealnej na wiosenne przebudzenie.

Karolina Kozak - Mimochodem  ( z nowej płyty "Homemade")

 
 
Emmy Curl - Mine (efekt błądzenia po YouTube)

Camero Cat - Tea Song (uzależniają :)


Birdy - White Winter Hymnal  (na pożegnanie zimy)



Trent Reznor & Karen O - Immigrant Song (kojarzy mi się z Lisbeth Salander)


Basia Stępniak - Wilk & Grzegorz Turnau - Bombonierka 

Strachy na Lachy - Twoje oczy lubią mnie


The Like - He`s not a boy


I na zakończenie sentymentalnie: Mree - Goodnight & Goodbye

piątek, 24 lutego 2012

O pewnej właścicielce śmiercionośnej parasolki

  Wampiry już się Wam znudziły i słysząc o kolejnej powieści z ich udziałem popadacie w złość? A wilkołaki kojarzą się tylko z nieco większymi pieskami? No to czas na przewrotną książkę Gail Carriger- Bezduszna. Jest to pierwsza część cyklu, którego główną bohaterką jest panna Alexia Tarabotti.  Jest ona osią fabuły i tak naprawdę cała akcja toczy się wokół jej skromnej, ale jak zajadłej osóbki.
Alexia jest uważana za zdziwaczałą, nieco ekscentryczną starą pannę, ale nikt nie zna jej prawdziwego sekretu. Nie jest zwykłą kobietą, oprócz sarkazmu, uporu i zaciętości, nie ma duszy. Staje się więc ważnym pionkiem w świecie wampirów i wilkołaków. Panna Alexia to staromodna wojowniczka, więc nic dziwnego, że sprowokowana przez nieobytego wampira, zabija go... parasolką. Dodajmy, że jest to główny atrybut tej postaci, z którym się nie rozstaje. Akcja całej powieści toczy się w Anglii, w czasach wiktoriańskich. I tutaj tkwi perła całej książki. Detale kostiumów, ówczesna moda, etykieta, połączone z niebanalnością fantastyki dają wspaniały efekt. Można zakochać się od pierwszej strony. No i oczywiście te wytworne, koronkowe parasolki...
Wampiry prezentowane przez kilka postaci (pomijając mięso armatnie, którego często pełnią rolę) są schematyczne, ale z jednym wyjątkiem. Lord Akeldama to dandys w najczystszej postaci. Wytworny jak paw, intrygujący, otoczony męskim towarzystwem (tak, jest innej orientacji) to barwna kreacja, która zasługuje na wyróżnienie. W dialogach między Alexią, a lordem nie brakuje sarkazmu, ale i dworskości. Akeldama przez stosowanie przesadnej słodyczy i zdrobnień staje się groteską wampira. A co z wilkołakami? Całe ich tabuny przewijają się (a raczej przebiegają) przez ulice miasta. Mamy tu przywódcę, samca dominującego, którym jest lord Maccon. Jest on jedną z głównych postaci powieści, ponieważ staje się przyczyną sercowych zawirowań panny Bezdusznej. Oczywiście wszystko zaczyna się od przekomarzania, rywalizacji damsko - męskiej, czyli nic wyrafinowanego. Alexia wcale nie jest taka ułożona i niewinna, jak nam może się wydawać. Mylnie określiłam ją na początku lektury, jako przemądrzałą feministkę. Otóż panna Tarabotti ulega całkowicie instynktom, nie hamując się przed popędami. I właśnie ten wątek romansowy trochę mi zgrzytał podczas czytania. Najpierw udaje niedostępną, by po chwili rzucić się na lorda Maccona jak wygłodniała bestia. Jej rozmyślania o uczuciach, trochę irytują i przyprawiają o ból głowy. Chwilami myślałam, czy to ona nie jest jakimś babskim wcieleniem wilkołaka. 
Wszystko jednak zostało przyprawione ostrym humorem, który niweluje pewne niedociągnięcia. Dobra powieść przygodowa, ukazująca bohaterów w krzywym zwierciadle. Pokuszę się o kolejne części, mając nadzieje, że wątek romansowy trochę ostygnie i nie zdominuje całego życia Alexi. 

PS. Chyba pomyślę o kupnie parasolki :) Ale w obronie przeciwko paskudnej pogodzie.

czwartek, 16 lutego 2012

O plebanie, spiskach i wiejskich klimatach

 Postać księdza nie jest zbyt popularna w literaturze najnowszej, a już na pewno nie jako rola pierwszoplanowa (nie mam tu  na myśli "Ptaków ciernistych krzewów" ). Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele - pewne tabu związane z kulturą naszego kraju, mała znajomość realiów środowiska księży, itd. Nie będę skupiać się na szukaniu czynników, bo każdy znajdzie mnóstwo innych. Do rzeczy - dzisiaj krótka refleksja o książce Macieja Grabskiego - Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy.    
To już druga część losów proboszcza z Gródka. Tym razem ksiądz Rafał Nowina musi walczyć ze spiskami w kurii, o własne probostwo oraz ludzi, którzy przyzwyczaili się już do swojego duszpasterza. Realia powieści osadzone są w czasach powstawania Solidarności oraz stanu wojennego. Autor zadbał o wachlarz osobowości, zarówno wśród mieszkańców Gródka jak i  księży. Mamy osoby współpracujące z SB, intrygantów, którzy zrobią wszystko dla własnych korzyści materialnych, a także zwykłych wiejskich filozofów. Nie zabrakło też kreacji kobiecych: wiedźmy - zielarki, zaradnych gospodyń oraz bojowej lekarki. Ksiądz Rafał nie będzie miał spokoju, poczynając od pogrzebu biskupa Jakuba po rodzinne stosunki z własnym ojcem. 
No właśnie, postać księdza Rafała jest krystaliczna. Proboszcz nie ma wad - jest troskliwy, bezinteresowny, wierny swojemu powołaniu, uzdolniony muzycznie, a nawet potrafi oswoić najdziksze zwierzęta i ludzi. Nie buntuje się, gdy zostaje pozbawiony probostwa, pieniądze go nie interesują, a jego zadaniem jest opieka nad ludźmi. Często pełni rolę wiejskiego terapeuty, psychologa i przyjaciela w jednym. Te wszystkie zalety mnożą się przez kolejne strony powieści. Ksiądz wspaniale wywiązuje się ze swoich obowiązków względem mieszkańców Gródka, gorzej jest w jego sferze osobistej i rodzinnej. 
Grabski stworzył baśń i superbohatera ku pokrzepieniu katolickich serc. Dobro zawsze wygrywa, a zło zostaje ukarane. Lektura pocieszna, mimowolnie uśmiechałam się przy niej kilka razy. Fabuła nie jest skomplikowana, postacie stereotypowe - no ale najważniejsze głównym bohaterem jest ksiądz. I to nie byle jaki - muzyk, poliglota, filozof i niepoprawny optymista. Możemy się czepiać wszystkiego w tym czytadle, ale sympatii do głównego bohatera jakoś nie możemy sobie odmówić. Pozostaje tylko życzyć wszystkim miłej lektury, niezobowiązującej, zabawnej .. czasami groteskowej, no ale niezwykle pozytywnej.