czwartek, 23 października 2014

Książkojad w kinie: Bogowie

                                                                                       źródło: http://www.filmweb.pl/film/Bogowie-2014-694378
Dobre kino uzależnia. Nastrój kina ma też coś do powiedzenia. Wokół komercyjnych molochów, pełnych reklam, śnieżnego popcornu, zalewającego widzów z każdej strony, istnieją miejsca, które przyciągają niepowtarzalnym klimatem. Nie ma tam tłumów, można poczuć się komfortowo i intymnie. Tylko my i film. Nie drażni chrupanie, gadanie, nieustanne i niekontrolowane szwędanie się gawiedzi, wiecznie spóźnionej i zirytowanej w kolejce do kasy. 
Małe kino. Selekcjonujące filmy, stawiające na stałych i nostalgicznych klientów. Zdarza mi się zdradzić moje "małe", "niekomercyjne" kino i zawsze kiepsko na tym wychodzę. Film "Bogowie" musiałam obejrzeć w ulubionym kinie. I okazało się, że coraz bardziej przekonuje się do polskich filmów....
Łukasz Polkowski nie potrzebował efektów specjalnych, przekombinowanej historii, wybuchowej akcji. Wystarczył mu kunszt Tomasza Kota. Śmiem twierdzić, że wcielenie się w Zbigniewa Religę to jego rola życia, pokaz wspaniałej gry aktorskiej. To miłość od pierwszego wejrzenia. To prawdziwy człowiek i prawdziwa historia. Takiego filmu brakowało w polskiej kinematografii.
"Bogowie" prezentują wysoki poziom, humor przeplata się z goryczą, porażka ze zwycięstwem, życie ze śmiercią. Zachwycamy się fikcyjną postacią Dr House`a, a mamy swojego inteligentnego, wrażliwego medycznego geniusza. Reżyserowi udało się ustrzec przed heroizacją głównego bohatera, postać Religi jest barwna, żywa, ludzka. Nie ma tu zbędnego patosu, wzniosłości czy gloryfikacji. Nie zobaczymy tandetnych szablonów znanych z lekarskich telenoweli, które wszczepiły w polskiego widza masę stereotypów. 
Obok Religi pojawia się jego żona, cicha bohaterka codzienności. Jej wymowne milczenie, pokora, gesty ukazywały więcej emocji niż jakiekolwiek słowa. Była oparciem dla męża, tolerowała jego zachowanie oraz wybuchowy charakter. Magdalena Czerwińska podbiła moje serce (ale tylko po części, bo całkowicie oddałabym je w ręce Tomasza Kota).
Film Polkowskiego przełamuje kryzys polskiego kina, dostarcza pełnokrwistych emocji. Kibicujemy Relidze, walczymy razem z nim o życie każdego pacjenta. Bo tylko to się liczy - życie. 
Nie wyobrażam sobie innego aktora w głównej roli. Ruchy, sposób poruszania się, mimika twarzy, wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe. Oddanie klimatu PRL-u, szpitalnych korytarzy, środowiska lekarskiego - tworzy spójną całość, która zachwyca i ujmuje. 
 "Bogowie" to historia walki człowieka niepokornego, wychodzącego poza tłum i wszelkie szablony. To postać, która imponuje, zaskakuje, nie daje się do końca poznać. Tak naprawdę reżyser pokazuje fragment życia Religi, odkrywa tylko część jego świata, charakteru, motywacji. Ale robi to w tak intensywny i charakterystyczny sposób, że śledzimy każdy krok Religi z zapartym tchem. A przecież nie jest to film akcji, z drapieżną fabułą...
Chciałabym aby takich filmów było więcej, bo "Bogowie" to obraz, który trzeba zobaczyć, przeżyć i zatracić się do samego końca. Nie wiem jak mogłabym jeszcze zachęcić Was do obejrzenia "Bogów", bo jest to film dla każdego - dla laika, jak i dla konesera polskiego kina. Odzyskacie wiarę w polskie produkcje filmowe po obejrzeniu tego obrazu. "Bogowie" to wiatr nadziei, że Polacy też mają coś ważnego do powiedzenia w kinematografii. 

12 komentarzy:

  1. Świetny film, szalenie mi się podobał, byłam zaskoczona takim dobrym polskim filmem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Aż trudno uwierzyć, że polskie kino jest tak dobre :)

      Usuń
  2. Lubię polskie kino, więc z największą przyjemnością i ogromnym zaciekawieniem czekam, aż będę mogła ujrzeć "Bogów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam i czekam na wrażenia :) Chociaż jestem ciekawa jakie filmy należą do Twoich ulubionych ?
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Kolejny pozytywny głos... Kolega z pracy (którego gust i opinię cenię) także polecał. Połączona siła Twojej, jego i dużej liczby kolejnych ocen sprawia, że mam coraz większą ochotę na ten film. Jednak jako, że nie jest to ten gatunek, który najbardziej lubię oglądać w kinie, poczekam chyba na dvd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że nie ograniczasz się do ulubionych gatunków i próbujesz oglądać coś nowego. Klimat kina jednak nie da się porównać z domowym zaciszem :)
      Chętnie przeczytam Twoją recenzję jak już obejrzysz :)

      Usuń
  4. Same pozytywy na temat filmu czytam. Mam nadzieję że za tydzień jeszcze będą go gdzieś grali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozytywne recenzje, bo film w pełni na to zasługuje. Zachęcam wszystkich :)

      Usuń
  5. Też czytałam same pozytywne opinie, ale jakoś mnie nie ciągnie do tego filmu (chyba tematyka nie moja, unikam filmowych/literackich szpitali, bo zaraz przypominają mi o długim pobycie w tym rzeczywistym). Nie mogę się natomiast powstrzymać i dodam: bardzo podoba mi się, jak zapisano tytuł na plakacie (mam na myśli to W). ;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plakat naprawdę dużo mówi już o samym filmie i głównym bohaterze. Chociaż nasuwają się na siłę porównania z dr House :)
      Współczuję, bo pobyt w szpitalu nie należy do przyjemnych rzeczy (nawet w roli odwiedzającego, a co dopiero pacjenta).
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Za kilka dni wybieram się na ten film, mam nadzieję, że i ja doświadczę na nim wielkim emocji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Również uważam, że warto obejrzeć. Tomasz Kot dał świetny popis sztuki aktorskiej. :)

    OdpowiedzUsuń