wtorek, 13 sierpnia 2013

Koszmary z Roztocza

    Lubię czytać mroczne książki, a co za tym idzie szukam mocnych wrażeń czających się w literaturze. Niemożliwe? A jednak niektóre książki potrafią produkować strach i koszmary w rzeczywistości. Jak to jest możliwe? Na moim przykładzie powieść Stefana Dardy "Czarny wygon. Słoneczna Dolina" przysporzyła mi wielu koszmarnych nocy i przedziwnych snów z marami w roli głównej. Przyznaję - bałam się przewracać kolejne strony, ale to wcale nie zmniejszyło mojej ciekawości. Wręcz przeciwnie pochłonął mnie Czarny Wygon i przestraszył...
   
    Witek jest dziennikarzem, który coraz bardziej nienawidzi swojej pracy. Mając młodzieńcze lata już dawno za sobą poszukuje ciekawego tematu a raczej zagadki do rozwiązania. Trafia niespodziewanie na Roztocze, które nie jest takie piękne i niewinne jak się wydaje. Z dziwnych opowieści nieznajomego oraz tajemniczych notatek, Witek dowiaduje się o dziwnym miejscu. Wieś widmo- Starzyzna jest tak naprawdę piekłem,do którego trafiają ludzie, mający coś na sumieniu. Czas tak naprawdę nie istnieje a śmierć staje się przekleństwem. Dziennikarz odkrywa, że niektórym potępieńcom udało się przedostać do teraźniejszości. Oczywiście nic dobrego to nie wróży, szczególnie dla mieszkańców Roztocza...

     Słoneczna Dolina to pierwsza część opowieści o Czarnym Wygonie - próżni, z której nie ma ucieczki. Przeklęte miejsce jest więzieniem dla ludzi, którzy muszą odpokutować swoje winy. Niestety mieszkańców Starzyzny ogarnia powolne i okrutne szaleństwo, zmuszając ich do odbierania sobie życia. Śmierć jednak nie jest ucieczką a raczej kolejnym przejściem w strefę mroku...
     Klimat powieści jest tak skonstruowany, że przepełnia nasz całkowicie strach głównego bohatera. Witold jest człowiekiem z krwi i kości i nie ukrywa swoich emocji a przede wszystkim całego wachlarza strachu, niepokoju, zdezorientowania. I to całe Roztocze... Mi osobiście kojarzy się z przyrodą, rodzinnymi stronami i dziecięcymi wspomnieniami a tutaj autor tworzy świat przesiąknięty mrokiem, wzbogacony o legendy i dziwne historie o przeklętej przeszłości. Po wioskach hasają beztrosko zjawy, upiory i mordercy... Stefan Darda jest pisarzem, który potrafi budować napięcie, a jego historie są pożywką dla nocnych koszmarów. Lepiej nie czytać jego książek w nocy... Żeby nie było, że nie uprzedzałam. 
     Krótko pisząc - książka Czarny Wygon. Słoneczna Dolina to jedna z lepszych pozycji powieści grozy - do tego polskiej! Ja jeszcze nie natknęłam się na polskiego autora, który pisałby tak niepokojąco i przerażająco jak King czy Masterton.
     Planując wakacje będę trochę inaczej spoglądać na beztroskie krajobrazy Roztocza, w których może kryć się coś naprawdę groźnego... Literatura karmi naszą wyobraźnię - ale przecież kto z nas nie lubi  tego dreszczyku, podniesionej adrenaliny? No właśnie, lubimy się bać i Pan Darda o tym dobrze wie...

2 komentarze:

  1. Uwielbiam tę serię, z niecierpliwością czekam na czwarty tom. Wybitnie podobało mi się jak autor "dosmakował" roztoczańskie krajobrazy, tym bardziej że tam właśnie mieszkam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor naprawdę potrafi tworzyć klimatyczne powieści. Szkoda, że tak długo zwlekałam aby się sama o tym przekonać.
      Pozdrawiam :)

      Usuń