niedziela, 31 sierpnia 2014

O kobiecej przyjaźni i tajemnicy brzoskwiniowego drzewa

    Ostatni dzień wakacji skłonił mnie do poszukania lekkiej lektury. Takiej typowo kobiecej, o niezwykłych kobietach. Nie mogłam lepiej wybrać, bo "Słodki zapach brzoskwiń" Sary A. Allen uwiódł mnie od pierwszych stron. Oprócz romansu doświadczymy kobiecej przyjaźni, odkryjemy mroczną tajemnicę z przeszłości i poznamy bohaterki, które opowiedzą nam historię swojego życia. 


    Willa i Paxton to kobiety, które na pierwszy rzut oka nie łączy nic, oprócz miejsca zamieszkania-  Walls of Water oraz szkolnej przeszłości. Willa, uważana w szkole za "Królową Przekrętów" po śmierci ojca postanawia wrócić do rodzinnego miasteczka. Zajmuje się prowadzeniem sklepu sportowego, od czasu do czasu odwiedzając schorowaną babcię. Pax to ułożona i elegancka kobieta, która przewodniczy kobiecej organizacji. Mieszka z rodzicami, co prowadzi do licznych sprzeczek i irytujących sytuacji. Jej zamożna rodzina kupiła budynek Pasmo Błękitne Madam i zamierza je wyremontować. Pax postanawia uczcić 75 rocznicę założenia dobroczynnej organizacji i zaprasza na spotkanie Willę. Ich babki były jednymi z założycielek klubu. Willa podchodzi sceptycznie do tego pomysłu, ponieważ tak naprawdę nic ją nie łączy z Pax. Przełomowym wydarzeniem w życiu kobiet okazuje się odkrycie dziwnych przedmiotów pod wykopanym drzewem brzoskwiniowym na posiadłości Madam. Ale to nie jedyne zagadki, które kryje drzewo. Pod jego korzeniami spoczywają zwłoki nieznanego mężczyzny... kim był i dlaczego zginął? A może to było morderstwo? Tajemnica z przeszłości odsłoni wiele rodzinnych sekretów i mrocznych wspomnień. Stanie się także zalążkiem niezwykłej przyjaźni dwóch, różnych kobiet. 

   Powieść "Słodki zapach brzoskwiń" zawiera w sobie magię, elementy kryminału oraz romans. Miłosna układanka jest skomplikowana, pełna niedopowiedzeń i podchodów. Zarówna Willa jak i Pax boją się zaryzykować i zaufać mężczyznom. Ich przyjaźń jest nie tylko oparciem ale i odsłania ich prawdziwe oblicze. Okazuje się, że kobiety łączy niezwykła więź porozumienia, zaufanie i przeznaczenie. Siła, która połączyła życie ich babek, związując je wspólną tajemnicą, ponownie zagości w kobiecych duszach.
  Ta niezwykła historia to także opowieść o tym jak ludzie oddalają się od siebie w natłoku obowiązków, własnego życia i codzienności. Łatwo jest zaniedbać przyjaźń ale trudniej ją odnowić. Ta szczególna wieź opiera się na bezinteresownych uczuciach, wspieraniu, zaufaniu i poświęceniu. A kobieca przyjaźń bywa wyjątkowa, silna i długoletnia.

Książka przeczytana  w ramach wyzwania "Grunt to okładka"

piątek, 29 sierpnia 2014

Przekleństwo piękna

   Japonia to kraj, którego nie znamy. Nie rozumiemy zachowań Japończyków i dziwnych tradycji. Wiadomo, że podróż najlepiej otwiera oczy na nieznane ale jest też drugi sposób na poczucie klimatu Japonii. Nie staniemy się ekspertami i nie doświadczymy tego, co daje prawdziwa podróż, ale być może staniemy się mniejszymi ignorantami w tym temacie. Wystarczy sięgnąć po książki o Japonii oraz poznać japońskich pisarzy...To pierwszy krok do zrozumienia czym jest Kraj Kwitnącej Wiśni.

"Motyl na wietrze" Rei Kimury opowiada burzliwą i pełną dramatyzmu historię Okichi z Shimodo. Jej niezwykła uroda stała się jej przekleństwem. Rodzice wysłali ją aby szkoliła się jako gejsza. Okichi po raz pierwszy poczuła jak bardzo jest samotna, bo jej ogromnym marzeniem było zwykłe życie, w rodzinnej wiosce przy boku ukochanego mężczyzny. Kiedy postanawia wrócić do rodziców spotyka na swojej drodze młodego stolarza - Tsurumatsu i pragnie z nim spędzić swoje życie, założyć rodzinę. Jest szczęśliwa a zbliżający się dzień zaślubin tylko utwierdza ją w gorącym uczuciu do ukochanego mężczyzny. Niestety jej piękno przyciąga same kłopoty. Kiedy dostrzega ją pewien Amerykanin, będący konsulem generalnym w Japonii, życie Okichi zamienia się w piekło. Zmuszona, zastraszona przez władzę, opuszczona przez rodzinę i narzeczonego zostaje konkubiną wpływowego człowieka. Kilka lat u boku Townsenda Harrisa przekreśla jej marzenia i szacunek wśród ludzi. Zostaje uznana za zwykłą zdrajczynię, kobietę lekkich obyczajów, która zasługuje na potępienie i zapomnienie. Kiedy konsul postanawia wyjechać Okichi będzie musiała ułożyć sobie życie na nowo. Ale czy odnajdzie swoje miejsce w rodzinnej miejscowości? Czy ludzie ją zaakceptują? 

     Życie "Tojin" Okichi było naznaczone cierpieniem, nie mogła zaznać w pełni miłości i akceptacji. Jej uroda podziwiana przez wszystkich stała się klątwą. Nie mogła być z mężczyzną, którego pokochała, a ludzie uważali ją za trędowatą, gorszycielkę i uwodzicielkę. Nikt z mieszkańców Shimodo nie pomyślał, że Okichi nie chciała takiego życia. Widmo jej przeszłości prześladowało ją do końca, ludzie na których jej zależało odchodzili. 
    Historia Okichi nie jest opowieścią o słabej kobiecie, ale o świecie w którym człowiek staje się przedmiotem, pięknym motylem zamkniętym w klatce. Życiem Okichi kierowali inni ludzie - najpierw ojciec, a później wpływowy Amerykanin. Jej rolą była służba, bezwarunkowe posłuszeństwo, które wpoili jej rodzice i szkoła dla gejsz. I może dla współczesnych kobiet jej bezsilność jest irytująca, ale nie zapominajmy o czasach w jakich żyła Okichi i jakie miejsce zajmowała kobieta w kulturze japońskiej. 
   "Motyl na wietrze" to bardzo smutna historia, pełna wielu dramatycznych zwrotów akcji. Główna bohaterka jawi się nam jako nieszczęśliwa kobieta, która doświadcza wielu negatywnych emocji. Pomimo tego, wewnętrznie wydaje się nieskażona, cicha, pokorna, skromna, dostrzegająca szczęście w każdej chwili. Okichi to przykład człowieka błądzącego, szukającego swojej przystani, który nie skarży się na swój trudny los, ale dostrzega to, co dobre.  
    Powieść Rei Kimura to nostalgiczna baśń o miłości i poszukiwaniu akceptacji. Autorka pragnie pokazać psychikę Okichi - wyklętej przez mieszkańców rodzinnej wioski. Jej myśli skażone są ogromnym smutkiem. Kobieta popada w alkoholizm, broniąc się przed rzeczywistością i krzywdzącymi słowami ludzi. Pragnie tylko spokojnego życia przy boku Tsurumatsu, który okazuje się być jej najwierniejszym przyjacielem i miłością życia.

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Grunt to okładka"

sobota, 23 sierpnia 2014

Studium samobójstwa

    Długo szukałam słowa, które określiłoby książkę "Przekleństwa niewinności" Jeffreya Eugenidesa. Z jednej strony profanacją jest zamykanie książki w jednym słowie, a z drugiej są wyrazy, które mieszczą w sobie wiele emocji. Melancholia  - to najlepsze określenie tej niepokojącej i trudnej powieści. 
   "Przekleństwa niewinności" to niepozorna historia pięciu sióstr Lisbon. Każda z nich: Cecilia, Lux, Bonnie, Mary i Therese postanawiają rozstać się z życiem. Ich losy poznajemy z perspektywy sąsiadów, młodych chłopców, podkochujących się w dziewczynach. Podglądane przez okna, ukradkiem, nieśmiało, nagle stają się głównym tematem rozmów i myśli. Pierwsza umiera Cecilia, której śmierć rozpoczyna dziwny rytuał osamotnienia całej rodziny. Rodzice i ich córki zamykają się, separując się od ludzi i miasta. Chłopcy przez wiele lat próbowali wyjaśnić przyczyny samobójstwa młodych,pięknych i tajemniczych sióstr. Przytaczają naukowe wywody psychologów i lekarzy, słowa sąsiadów i znajomych rodziny. Czy zawiniła atmosfera rodzinna, pełna surowości i obojętności? Czy może to była jedyna ucieczka od rutyny i szarej rzeczywistości? 
Ich śmierć była wołaniem o wolność, o inne życie. Trudno jednak określić dokładnie przyczyny tragedii. Pomimo, że czytelnik wie od samego początku jak skończy się ta historia, nic tak naprawdę nie zapowiada takiego dramatycznego zwrotu akcji. Młode, atrakcyjne, dorastające dziewczyny i na przeciwko nich ich adoratorzy.  To także historia dwóch światów: młodych chłopców i dziewcząt w czasie dorastania, tak podobnych do siebie :

"Wiedzieliśmy, że dziewczyny były naszymi bliźniakami, że wszyscy istnieliśmy w przestrzeni jak zwierzęta o identycznej skórze oraz, że one wiedziały o nas wszystko, chociaż dla nas były nieprzeniknione. Wiedzieliśmy wreszcie, że dziewczęta w istocie były kobietami w przebraniu, że rozumiały miłość, a nawet śmierć, a naszym zadaniem było jedynie robić wokół siebie hałas, który najwyraźniej je fascynował" (s. 44-45)

Gubiłam się w tej lekturze, wielokrotnie analizując psychikę dziewczyn i opowiadających chłopców - mężczyzn. Ich uzależnienie, wręcz fanatyczne, dotyczące sióstr Lisbon zaowocowało licznym eksponatami z życia dziewczyn. W muzeum ich pamięci i starych przedmiotów samobójczynie zajmują wyjątkowe miejsce. Chłopcy stali się "kustoszami życia dziewcząt", pełnego różnych hipotez i fragmentów. Nie jest to lektura do poduszki czy na poprawę humoru, ale pozostawia człowieka z gorzkim posmakiem, dręczącym niepokojem i smutkiem. Po prostu melancholia...

Książka została zekranizowana  w reżyserii Sofii Copolla.

*Cytaty pochodzą z książki "Przekleństwa niewinności" Jeffreya Eugenidesa, Kraków 2013.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Nastoletni pogromca wampirów

To miała być dobra książka, bez wampirów i dramatycznych amorów... Departament 19 to próba wskrzeszenia współczesnego Van Helsinga w osobie młodego, bojaźliwego nastolatka. Will Hill chciał stworzyć młodego pogromcę wampirów, nieustraszonego żołnierza, bohatera o jakim marzą czytelniczki. Chciał aby jego postać była ludzka, niestety autor nie wczuł się w psychikę nastolatka, czyniąc z niego niezrównoważoną burzę hormonów. 
Jamie to zwykły nastolatek, którego wychowuje matka. Jego ojciec zginał jako zdrajca, postrzelony przez żołnierzy. Tak naprawdę nikt z bliskich mężczyzny nie wiedział kim naprawdę jest i czym się zajmuje. Jamie poznaje prawdę w dniu kiedy zostaje porwana jego matka. Postanawia ją odnaleźć i w ten sposób zostaje członkiem tajemniczego stowarzyszenia - departamentu 19, który zajmuje się walką z wampirami. Departament 19 tworzą przodkowie pierwszych pogromców wampirów. I chociaż technika rozwinęła się diametralnie, nadal najlepszą bronią na krwiopijców są stare, dobre i ostre kołki. Wampiry w powieści "Departament 19" to najczystsze zło, żywiące się ludzką krwią i traktujące ludzi jako darmowe pożywienie. Will Hill nawiązuje w ten sposób do dawnego wizerunku wampira, który mało miał wspólnego z idolem nastolatek. Aby odnaleźć matkę Jamie będzie musiał zaufać pewnej uroczej wampirzycy. Spotka także na swojej drodze Frankensteina, który wprowadzi go do świata pogromców krwiopijców. 
Ewolucja głównego bohatera jest niepokojąca - zagubiony, samotny, rozchwiany emocjonalnie nastolatek z dnia na dzień będzie musiał nauczyć się walczyć. Będzie musiał zabijać istoty silniejsze , sprytniejsze i mądrzejsze od siebie. Nie czarujmy się, Jamie jest naiwny i irytujący. Działa pod wpływem emocji. Pomimo, że jest to typowa powieść dla nastolatków, opisy walk są bardzo brutalne i makabryczne. Krwiste sceny kontrastują z kreacją głównego bohatera, który nagle zapomina o strachu i śmierci. Takie połączenie niekorzystnie wpływa na odbiór powieści. Autor chciał wprowadzić za wszelką cenę wątki grozy, horroru - ale zapomniał o głównym bohaterze, o jego wrażeniach, emocjach. Powieść ratuje historia z przeszłości, o założeniu tajnego stowarzyszenia, którym kieruje profesor Van Helsing. 
Zakończenie jest zbyt przewidywalne a wątek romansowy jest jakby doczepiony na siłę, zbyt tendencyjny. Spodziewałam się ciekawej powieści, oryginalnej i wykraczającej poza typowy pararomance. Autor chyba też chciał czegoś więcej, ale zapomniał już jak to jest być nastolatkiem. Młodzi czytelnicy mogą mu tego nie wybaczyć...       

wtorek, 19 sierpnia 2014

Miasta utkane ze snu

Architekt słów - tak można nazwać autora "Niewidzialnych miast". Italo Calvino maluje przed czytelnikiem obrazy miast, żywych organizmów, samoistnych światów ocierających się o woal snów.  Marko Polo niczym w baśni z tysiąca i jednej nocy snuje opowieści o baśniowych, mrocznych, zawieszonych między niebem, a otchłanią miastach. Jego słuchaczem jest Kubłaj-Chan, pragnący poznać jak najlepiej swoje imperium. Marko Polo, podróżnik i handlarz dostrzega to, czego oczy mieszkańców nie mogą zobaczyć. Jego opisy to misternie zdobione szkatułki, w których każde miasto jest tak wyjątkowe, oryginalne, charakterystyczne, przypominające zastygłe krople bursztynu. Miasta, które opisuje Marko Polo cechuje piękno ale i brzydota, kontrasty i podobieństwa. Spotkamy tu miejsca dotykające sfery nieba jak i podziemne, kloaczne, mroczne światy martwych i nienarodzonych mieszkańców.

Zatrzymam się na kilku opisach, które najbardziej mnie urzekły, chociaż ciężko wybrać najpiękniejsze fragmenty, bo wszystkie są dla mnie kwintesencją językowej ornamentyki.

"Miasta jak sny, są zbudowane z pragnień i lęków, nawet jeśli wątek ich mowy jest utajony, zasady - absurdalne, perspektywy - złudne, a każda rzecz kryje w sobie inną" (s. 36)

Do "Niewidzialnych miast" należy eteryczna Armilla, zamieszkała przez wodne nimfy, które oddają się nieustannym kąpielom. Z kolei Valdrada zbudowana nad jeziorem to miasto - lustro, odbijające życie mieszkańców w wodnej tafli: "Lustro to przydaje rzeczom wartości, to ją odbiera. Nie wszystko, co ponad lustrem zdaje się mieć wartość, wytrzymuje próbę odbicia" (s. 43).
Do zwiewnych miast należy Oktawia "miasto-pajęczyna" zawieszona nad przepaścią. Pajęczyną są tu kładki, mostki, hamaki, liny, drabiny sznurkowe, a nawet żyrandole. Wszystko łączą nici splatające miasto w biały kokon lekkości. Miasto-nić to Hersylia: "dla ustalenia stosunków, które rządzą życiem miasta, mieszkańcy rozciągają nici między narożnikami domów, nici białe lub czarne, lub szare, lub biało-czarne, w zależności od tego, czy oznaczją związki pokrewieństwa, wymiany" (s. 59). 
 
Obok tych niebiańskich miast istnieją te mroczne, makabreski choćby Adelma, w której mieszkańcy przypominają zmarłych, których znał narrator, to duchy, zjawy postaci dręczących naszą wyobraźnię i umysł, a "może Adelma jest miastem, dokąd przybywa się w chwili śmierci i gdzie każdy odnajduje znane mu osoby. "  (s. 74)
Miasto to także śmietnisko, zbiorowisko szpargałów, kontrastów, brudów i szczątków rzeczy niepotrzebnych, ale tworzących szkielet murów i ulic. Klarysa, miasto porównywane do motyla, przeobrażającego się z poczwarki, miasta powstającego ze szczątków, nieustannie odradzające się i umierające  - tak jak natura. I wreszcie Eusopia, mieszcząca się pod ziemią, w której świat zmarłych, zastygłych zwłok jest wiernym lecz groteskowym, wręcz makabrycznym odbiciem świata żywych: "Trupy, zasuszone tak, że pozostaje z nich szkielet obciągnięty żółtą skórą, znosi się na dół, aby dalej wykonywały swe dawne zajęcia, spośród których  daje się pierwszeństwo chwilom beztroski: większość zmarłych zasadza się wokół zastawionych stołów lub ustawia w tanecznych pozycjach." (s.86). 
Leonia, miasto tak bardzo przypominające nasze współczesne aglomeracje: w centrum czyste i błyszczące, a na obrzeżach cuchnące, paskudne, otoczone fosą śmieci :"im więcej Leonia wydala, tym więcej gromadzi; łuski jej przeszłości spajają się w pancerz nie do zdjęcia; odnawiając się codziennie, miasto zachowuje się całe w jednym ostatecznym kształcie: wczorajsze śmieci, które piętrzą się na śmieciach z przedwczoraj i ze wszystkich jego dni, i lat, i dziesiątków lat" (s. 90). 
Peryncja, miasto potworów to miejsce, które miało być przykładem ładu i harmonii, a stało się epicentrum istot kalekich, zniekształconych, strasznych. Na przekór ludzkim wyliczeniom i planom. Świata nie da się zaplanować i ułożyć jak w boskim planie stworzenia. 
Ostatnim przystankiem naszej podróży jest miasto piekielne: "Piekło żyjących nie jest czymś, co nastanie; jeśli istnieje, jest tutaj, jest piekłem, w którym żyjemy na co dzień, które tworzymy przebywając razem. Są dwa sposoby, aby nie sprawiało ono cierpień. (...) Zaakceptować piekło i stać się jego częścią, aż przestanie się je dostrzegać. Drugi jest ryzykowny i wymaga ciągłej uwagi i ćwiczenia: odszukać i umieć rozpoznać, kto i co pośród piekła piekłem nie jest i utrwalić to, i rozprzestrzenić" (s. 129). 

To tylko niektóre miasta, które opisuje Marko Polo. Jeżeli chcesz wyruszyć w bajeczną podróż po miastach zrodzonych ze snu, z fragmentów Wenecji i orientalnych, egzotycznych światów imperium Wielkiego Chana sięgnij po "Niewidzialne miasta". Italo Calvino otworzy Ci drzwi do baśniowej krainy słów utkanych z fascynującą precyzją i kunsztem. Ambrozja dla wyobraźni :)
 
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Niewidzialne miasta" Italo Calvino, Warszawa 2003.

piątek, 15 sierpnia 2014

Ktokolwiek widział...O zaginionych

      Małgorzata Warda uprawia mroczną prozę obyczajową. Swoich bohaterów obarcza ciężką i dramatyczna przeszłością. Są to ludzie z problemami, których tak wiele wokół nas. 
        "Jak oddech" to wstrząsająca powieść o zaginionym mężczyźnie i jego bliskich, którzy próbują go odnaleźć. Początek pokazuje szczęśliwą parę młodych ludzi - Staszka i Jasmin. Zakochani znają się od najmłodszych lat, a ich mamy są przyjaciółkami. Kobiety łączy też wspólna przeszłość i los sieroty. Wydaje się, że Staszek nie widzi świata poza Jasmin. Dlaczego więc znika pewnego dnia, pozostawiając wszystkie swoje rzeczy jakby zaraz miał wrócić? Czy Alicji - matce chłopaka uda się go odnaleźć? Kiedy policja rozpoczyna poszukiwania Jasmina pogrąża się we wspomnieniach. Każda rzecz przypomina jej Staszka, historie ich wspólnej i nietypowej przyjaźni. Dziewczyna próbuje w ten sposób zrozumieć nagłe zniknięcie ukochanego - ich przeszłość była bardzo skomplikowana. Staszek przeżył ciężkie dzieciństwo, bez ojca, u boku pracującej i oschłej matki. Wychowywał się wraz z Jasmin, być może to ich połączyło. Czy pomimo długoletniej przyjaźni dziewczyna znała dobrze Staszka? 
     Książka mówi o trudnych uczuciach, które towarzyszą rodzinom zaginionych. Oprócz historii Staszka poznajemy losy zaginionej dziewczyny Kamili, którą od wielu lat szuka matka. Bliscy zawsze mają nadzieję, próbując różnych niekonwencjonalnych sposobów, które miałyby pomóc w odnalezieniu zaginionego. Jasmin postanawia skorzystać z porady jasnowidza. 
Akcja przebiega z kilku punktów widzenia - najbardziej wstrząsający i mroczny jest punkt Jasminy, która oprócz ataków retrospekcji, miewa oniryczne wizje, w których widzi przeszłość i Staszka. Dziewczyna cierpi na silne stany lękowe, w których doświadcza wielu mrocznych przeżyć - najczęściej tonięcia. Zniknięcie Staszka jeszcze bardziej wpływa na jej psychikę, która nie może się pogodzić z rzeczywistością, zbyt trudną do przyjęcia. Kim tak naprawdę jest Staszek?  To pytanie tak naprawdę towarzyszy nam przez większość powieści. Dowiadujemy się, że jest plastycznie uzdolniony, lecz brak pieniędzy i wsparcia ze strony matki, nie pozwalają na realizację jego marzeń. Jego miłość, a raczej przywiązanie do Jasmin też jest bardzo skomplikowane. Autorka stawia przed czytelnikiem dwa prawdopodobne rozwiązania, nie sugerując które jest prawdziwe. Tak naprawdę wszystkie tropy i hipotezy wiodą w ślepą uliczkę. Możemy się tylko domyślać jak naprawdę było...

"Jak oddech" Małgorzaty Wardy jest powieścią psychologiczną, z mrocznymi portretami głównych bohaterów. Koszmary egzystują w rzeczywistości i  karmią się ludzkim strachem, lękami. Jasmin używa często liczby mnogiej jakby opowiadała Staszkowi o kolejnych etapach poszukiwań, wspomnieniach, które analizowała. Jakiekolwiek byłoby jednak zakończenie tej historii, nie uwalnia ono Jasminy od lęków i koszmarów. 
Zaginionych szuka się latami, pozostawiając ich rzeczy, zamknięte pokoje, ubrania, bo przecież wrócą. Kiedyś...na pewno wrócą...

wtorek, 12 sierpnia 2014

Adolf H. powraca do współczesności

 Timur Vermes zręcznie żongluje emocjami czytelnika. "On wrócił" to książka obok, której nie można przejść obojętnie. Ale czy można się nią zachwycać, śmiać się czy lepiej porzucić ją po pierwszych stronach? Po lekturze kłębi się w mojej głowie wiele sprzecznych uczuć, bo jak można sympatyzować i zagłębiać się w psychikę Adolfa Hitlera, głównego bohatera powieści. Nie dość, że narratorem jest Fuhrer to staje się on idolem współczesnego pokolenia Niemców, którzy traktują go jako satyryka.

Akcja "On wrócił" rozpoczyna się w 2011 roku w Berlinie. Hitler budzi się na ławce, w środku miasta. Odkrywa, że wiele czasu upłynęło od wojny i wszystko wygląda zupełnie inaczej. Próbując odnaelźć się w nowej rzeczywistości poznaje kioskarza, który rozpoznaje w nim wierną kopię Fuhrera. Nie przyjmuje jednak do wiadomości, że spotkał prawdziwego Hitlera. Przecież wszyscy wiedzą, że poopełnił on samobójstwo w 1945 roku. Hitler postanawia powrócić w wielkim stylu, a jego wygląd i charyzma tylko mu w tym pomagają. W jego oczach Niemcy podupadły, są pełne imigrantów, nieudolnych polityków, którzy nic nie robią aby pomóc ludziom. No właśnie .. ludzie... jak się okazuje niemiecka mentalność niewiele się zmieniła i dalej jet podatna na manipulację. Hitler staje się gwiazdą satyrycznego show, jego przemowy są hitem internetu i you tube. Przeciwnicy mają zwiazane ręcę, bo wszystcy uważają go za aktora, który dla gry, sztuki wykorzystuje wolnośc słowa. Nikt tak naprawdę nie wie, że mają do czynienia z prawdziwym złem, człowiekiem który jest wienien śmierci wielu istnień ludzkich. Ludzie zachwyceni osobą Adolfa nie zdają sobie sprawy, że jego fanatyzm przekracza satyrę, komizm - to nie są żarty, ale chęć przejęcia kontroli nad innymi. 

Książka jest bardzo dziwna, z jednej strony mówi o współczesnych Niemcach, a z drugiej pokazuje, że historia lubi zataczać koło. I gdy wśród ludzi pojawia się prawdziwy Hitler każdy próbuje zamienić go w komika, żartownisia by po chwili  stwierdzić, że pod warstwą śmiechu kryje się gorzka prawda o teraźniejszości. I to jest chyba najbardziej przerażające, że Ci ludzie dają się znowu porwać, nie dostrzegając zła jakie na nich czyha. Hitler wykorzystując nowe środki przekazu - telewizję i internet, staje się współczesnym idolem, który przemyca swoje szalone poglądy i idee. I wygląda na to, że nikt go nie powstrzyma...

Autor oddając styl i retorykę Hitlera, chce zaskoczyć czytelnika i wciągnąć go w tę grę. Może na początku bawi nas komizm sytuacyjny, przemówienia i refleksje narratora. Niestety Hitler bardzo szybko odnajduje się w nowoczesnym świecie. Za szybko. Jego strategia niepokoi, ale i pokazuje, że wielu fanatyków ma do wykorzystania morze możliwości, o wiele więcej niż w latach 30 czy 40 XX. wieku. 

Zaciekawiło mnie to jak Hitler znalazł się w XXI wieku? Co działo się z nim przez tyle lat? Autor ucina ten wątek, wpuszcząjąc tylko minimum fantastyki, tyle ile mu potrzeba. Czy była to podróż w czasie, na co wskazuje wiek Hitlera, który nie postarzał się od 1945? Czy może hibernacja? Szkoda, że wątek ten nie został wykorzystany, być moze podkoloryzowało to fabułę.
 Pojawiająca się kwestia Żydów i holocaustu jest trudna, bolesna, ciężko czyta się te partie tekstu ale wskazują one na to jak fanatycznym i demonicznym człowiekiem był Hitler. Nie można zapomnieć drogi czytelniku, że bohaterem powieści "On wrócił" jest szaleniec, zbrodniarz mający na swoich dłoniach krew wielu ludzkich istnień. Więc czy nawet satyryczne przedstawienie tej postaci nie jest przekroczeniem pewnych granic dobrego smaku? 
"On wrócił" Timura Vermesa czyta się tak naprawdę na własną odpowiedzialność. 

PS. Okładka książki doskonale oddaje jej zawartość, brawa dla grafika. 

środa, 6 sierpnia 2014

Baśń o wojowniczym Kopciuszku

  Baśnie to skarbiec motywów, wątków, z którego często czerpią współcześni pisarze. Tęsknimy to świata, w którym dobro zawsze zwycięża zło, w którym osmolony, szary Kopciuszek staje się księżniczką. Autorzy wykorzystują znane baśnie do własnych reinterpretacji, pokazujących jak ważne są baśnie w naszym życiu. Oczarowanie Andersenem czy braćmi Grimm jest dowodem na to, że z naszą fantazją i wyobraźnią nie jest źle. Dorośli też kochają baśnie...

      "Szklany tron"S. J. Maas to pierwsza część cyklu o nastoletniej zabójczyni - Celaenie Sardothien. Dziewczyna szkolona przez najlepszych skrytobójców, wykonująca najtrudniejsze zadania staje się ofiarą spisku i zostaje złapana. W więzieniu staje się jednym z niewolników, pracujących w kopalni. Celaena zrobi wszystko aby wydostać się z piekła, dlatego przyjmuje propozycję uczestnictwa w turnieju, który ma wyłonić Królewskiego Zabójcę. Dziewczyna nie darzy szczególną sympatią króla tyrana ale nie ma wyboru, tylko w taki sposób może odzyskać upragnioną wolność. Jej szkoleniem zajmuje się kapitan Gwardii Królewskiej - Chaol, oschły, surowy i nieufny względem zabójczyni. Jego przeciwieństwem jest następca tronu - książę Dorian, który wybierając dziewczynę jako swojego kandydata do tytułu obrońcy, pragnie przeciwstawić się surowemu ojcu. Celaena będzie musiała stoczyć pojedynki z innymi pretendentami do stanowiska, którymi są silni i wyrachowani mężczyźni: żołnierze, zabójcy, złodzieje. Sytuacja komplikuje się kiedy giną kolejni kandydaci. Każdy może być mordercą... Jakie siły kryją się w szklanym pałacu ? 

Baśniowość. Warto zwrócić uwagę na opisy świata Adarlanu, architekturę szklanego pałacu i klimat zamku kryjącego liczne tajemnice. Oprócz nawiązań do Kopciuszka, czarują także stroje bohaterów, rarytas dla czytelniczej wyobraźni. Nie brakuje także motywów fantastycznych, mitów, pradawnych sił, które ingerują w życie śmiertelników.

Bohaterka. To główny atut powieści - Celaena. Z jednej strony silna, nieufna, gwałtowna, cyniczna a z drugiej zagubiona, samotna dziewczyna, która kryje w sobie wiele ludzkich odruchów. Obojętna maska zabójczyni pęka odsłaniając nastolatkę pełną emocji, uczuć, sympatii. Dzięki takiej konstrukcji postaci wydaje się ona bardziej realistyczna, ludzka. Wątek miłosny nie należy do olśniewających, chociaż bohaterka i tak długo się opiera... Tak naprawdę Celaena ceni sobie tylko wolność, przestrzeń, swobodę. Autorka stopniowo odsłania jej przeszłość, wiele jednak pozostawiając w cieniu tajemnicy.

Humor. To głównie zaleta ciętego języka zabójczyni, która sięga po celne riposty. Dziewczyna nie boi się wyrażać swoich myśli, a spotkania z Chaolem i Dorianem dostarczają wielu komicznych sytuacji.

Ale co tak naprawdę jest ważne w tej powieści? Nie chodzi o miłosne trójkąty, turniej czy tytułowy szklany tron, ale walkę w imię słabszych, niewolników. W tej baśni tyran musi zostać obalony nawet jeżeli trzeba będzie poświęcić życie. Wzniosłe cele stoją przed zabójczynią, która sama musi odnaleźć własną tożsamość. Celaena to troszkę taka Xena, która nawraca się na dobrą drogę. 

Cieszę się, że to jeszcze nie koniec przygód wojowniczego Kopciuszka... Mam nadzieję, że autorka nie przesłodzi kolejnych części, bo taką bohaterkę pokochałam czytelniczym serduchem. :)

Zachęcam do lektury!!!

niedziela, 3 sierpnia 2014

Prawda ukryta w ogniu

       Pirofobia czyli paniczny strach przed ogniem ma przede wszystkim podłoże psychologiczne. Cierpi na nią główny bohater powieści kryminalnej "Płomień strachu" autorstwa  Jack Lance`a.  Mężczyzna walczy z fobią, nie mogąc odnaleźć jej źródła. Według ojca nie spotkał go żaden wypadek związany z ogniem, sam też nie pamięta aby coś takiego mu się przydarzyło. Problem zanika kiedy spotyka swoją przyszłą żonę. Niestety szczęście i spokój Jasona Evansa nie trwa długo. Mężczyzna dostaje dziwne wiadomości,informujące o jego śmierci oraz zdjęcia grobu. Jason próbuje zapomnieć o pogróżkach do czasu kiedy to dochodzi do podejrzanego wypadku samochodowego. Bohater postanawia odkryć tajemnicę dziwnych zdjęć i wypadku, w którym mógł zginąć wraz z żoną. Dowiaduje się, że być może jest kolejnym wcieleniem kogoś kto zginął w wypadku lub pożarze. A być może prawda jest bardziej realistyczna, ale dramatyczniejsza? 
      Na pewno nie odgadniecie kto za tym wszystkim stoi... Kryminał ma ciekawe zwroty akcji i wodzi za nos czytelnika, sugerując różne rozwiązania. Zaczynamy wierzyć w paranormalne siły by po chwili odkryć tajemnicę ogromnej tragedii, podszytą zemstą przez wielkie "Z". Ogień staje się być motywem, który pokazuje prawdziwe oblicza postaci. 
    Książka została wydana w serii "Granice zła" i rzeczywiście jej fabuła odkrywa prawdziwe zło tkwiące w człowieku. Zemsta, gorycz, zazdrość potrafią całkowicie zawładnąć człowiekiem, przysłaniając mu wszelkie wartości.
    Dla mnie największym zaskoczeniem tej powieści była tajemnica rodzinna, która tak naprawdę zmieniła życie wielu ludzi. Główny bohater z dnia na dzień musiał odkryć swoją prawdziwą tożsamość. Pewne wydarzenia z jego przyszłości wyjaśniły dlaczego tak bardzo bał się ognia. Książka trzyma w napięciu do ostatnich stron, a psychologia postaci jest przemyślana i dobrze wykreowana. Fani kryminałów będą zadowoleni. Na okładce pada sformułowanie, że autora porównuje się do S. Kinga - niestety ja byłabym daleka od takiego określenia. Pisarz ma potencjał  i własny styl, ale niewiele tu mroku charakterystycznego dla Kinga.

sobota, 2 sierpnia 2014

Żołnierz przyszłości

         Johnny Mnemonic jest jednym z moich ulubionych filmów o cybernetycznej przyszłości. Czytając "Insygnia. Wojny światów" S. J. Kincaid to było moje pierwsze skojarzenie. Człowiek staje się nośnikiem informacji, podróżuje po cyberprzestrzeni, stając się nowym, ulepszonym gatunkiem homo sapiens. A może taki rozwój techniki i próba stworzenia superczłowieka może zakończyć się futurystycznym  Matrixem, kiedy to maszyny zaczną rządzić światem. 

     Niedaleka przyszłość. Tom to przeciętny nastolatek,  wielbiciel gier komputerowych, samotnik. Wiedzie on życie włóczęgi, wraz z ojcem podróżują od kasyna do kasyna, zarabiając w dość nietypowy sposób na życie. Ojciec Toma to typowy hazardzista, tak naprawdę większość pieniędzy przegrywa. Tom zmuszony jest zarabiać na siebie i ojca, grając w gry. W tym jest niepokonany i genialny, niestety nie można tego powiedzieć o jego nauce w wirtualnej szkole, z której grozi mu wydalenie. 
       Jego życie zmienia się całkowicie kiedy to wygrywa pojedynek w pewnej grze komputerowej. Nie jest to jednak zwykła gra, ponieważ stanowi ona przepustkę do elitarnego grona kadetów, walczących w kosmosie. Najsilniejsze kraje postanowiły przenieść terytorium walk do kosmosu aby uniknąć ofiar i rozlewu krwi. Tak naprawdę walczą tylko maszyny, sterowane właśnie przez nastolatków. Tom może zostać jednym z nim, ale musi zgodzić się na wszczepienie mikroprocesora, dzięki któremu umysł chłopca będzie mógł  przyswajać wiele informacji i umiejętności. Chłopak chcąc uciec od swojego zwykłego i szarego życia, postanawia zaryzykować.

     Od zera do bohatera. Taki slogan mógłby określać losy głównego bohatera "Insygnii". Oprócz metamorfozy nastolatka czytelnik poznaje także bardzo ciekawy świat przyszłości, który nie jest ograniczony ludzkim ciałem czy umysłem. Szkolenie kadetów wygląda jak gra komputerowa (ucieszy to fanów gier) gdzie śmierć jest tylko końcem rozgrywki. Wirtualny świat przyciąga swoją atrakcyjnością, bycia kim się zapragnie. Tom przekona się jednak, że nie jest to beztroska zabawa a bycie super nastolatkiem ma swoje minusy. W końcu to Wojna Światów, w której gra toczy się o władzę nad kosmosem. 

     Autorka stawia swoich bohaterów w trudnych sytuacjach, wymagających ciężkich, dojrzałych wyborów. Bohaterowie są poddawani wielu próbom moralnym. Tom wielokrotnie rozmyśla nad lojalnością wobec przyjaciół a wiernością armii. Pierwsza część powieści wzmacnia apetyt na kolejne części. Historia porywa już od pierwszych stron, aby zaskakiwać i przyciągać czytelnika. Główna postać jest barwna, ironiczna, ma cięty język. Potrafi walczyć o swoje marzenia. Ogromną motywację stanowi dla niego poprzednie życie, ciągłe podróże, odpowiedzialność za ojca, walka o kolejny dzień. Tom chce być kimś więcej niż hazardzistą, włóczęgą bez wykształcenia, pragnie aby jego ojciec był dumny z syna. Pomimo, że chłopiec jest outsiderem, nawiązuje pierwsze przyjaźnie, ucząc się pracy zespołowej. 
      Ciekawą postacią jest także Meduza - tajemniczy wojownik, niepokonany w walkach. Tom odkryje kim naprawdę jest Meduza i będzie chciał za wszelką cenę pokonać przeciwnika. Będzie to początek wielkiej przygody, która odkryje przed chłopcem bezwzględność świata, dowódców i innych kadetów...
        Żołnierze przyszłości to tak naprawdę zagubieni młodzi ludzie, którzy dopiero poznają swoją tożsamość, możliwości, emocje. Nawet z ogromną inteligencją, wszczepionym procesorem, niewiarygodnymi umiejętnościami fizycznymi, pozostają nastolatkami z typowymi problemami. Przyjaźń, pierwsze miłości, impulsywność, młodzieńcze bójki, żarty też są częścią świata młodych kadetów. Życie to nie tylko wirtualne pojedynki i futurystyczne światy, ale i emocje, uczucia, cierpienie, radość. Wszystko to, co tworzy człowieka. 

        Być może ta książka jest bardzo podobna do wielu innych, które przeczytaliście (choćby taki Harry Potter).  Jestem jednak pewna, że to opowieść zaciekawi Was, kradnąc kilka godzin. Jeżeli jesteście ciekawi jak może wyglądać świat cyberwojowników, koniecznie sięgnijcie po "Insygnie. Wojny Światów".